MORDERCY ZWIERZĄT

W 1997 r. wydawało się, że państwo polskie uregulowało kwestię ochrony zwierząt, bo Sejm uchwalił ustawę o ich ochronie. Jej pierwszy artykuł mówi: ,,Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą.Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę".

Odpowiedzialność, za przestrzeganie tego prawa nałożono na gminy. Te jednak spychają tę
odpowiedzialność na prywatne firmy lub schroniska, gdzie często dochodzi do łamania wszelkich praw. Choć to nakłada odpowiedzialność karną za znęcanie się nad zwierzętami do dwóch lat więzienia, to w praktyce nie jest ono egzekwowane. Najwyższy wyrok, jaki zapadł w historii polskiego prawa za bestialskie zamordowanie psa, to 8 miesięcy pozbawienia wolności. Zazwyczaj za znęcanie się nad zwierzętami zapadają wyroki w zawieszeniu. Tak było kilkakrotnie w sprawach przetapiania psów na smalec. Przecież pies to nie człowiek.

Czy jest przestępstwem usiłowanie zabicia psa przez uderzenie, który przeżywa, ale umiera dopiero po dwóch dniach? Czy warto coś takiego zgłaszaćorganom ścigania? Czy zainteresuje się tym policja lub miejscoweTowarzystwo Ochrony Zwierząt? Można
w to wątpić. Są to w miarę hermetyczne środowiska, które nie pozwolą na obciążenie ,,dobrego obywatela", który przywiązuje psa do budy tylko po to, aby naogrodzeniu napisał: ,,uwaga zły pies".

Jak zapisano w ustawie o ochronie zwierząt przez znęcanie się należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, nie stanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub doświadczenia na zwierzęciu. Zabicie i znęcanie się nad zwierzęciem stanowi przestępstwo w myśl art. 35 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. Zgodnie z tym zapisem kto zabija, uśmierca zwierzę albo znęca się nad nim podlega karze pozbawienia wolności do roku ograniczenia wolności albo grzywnie. Zatem świadome uderzenie zwierzęcia można uznać za znęcanie się nad nim, a w konsekwencji jest to czyn zabroniony w rozumieniu art. 35 ustawy. Jak wyegzekwować prawo, jeśli instytucje dotego powołane nie mają na to ochoty?

Warto zasygnalizować ten fakt organizacji społecznej, która zajmuje się ochroną zwierząt i ma prawo do występowania w imieniu pokrzywdzonego w sprawach o przestępstwo z art. 35 ustawy.

Nie ma też przepisów regulujących tzw. pogotowie dla zwierząt, które możemy zobaczyć np. w programach Discovery. W Polsce nie przewidziano takiego rozwiązania. Czym to skutkuje? Gminy zlecają ,,likwidację" bezdomnych zwierząt prywatnym firmom, które albo
utylizują stworzenia, albo trzymają je w niedopuszczalnych warunkach. Z danych Biura Ochrony Zwierząt przy Fundacji ARGOS wynika, że  zarząd gminy podejmuje uchwałę o konieczności wyłapania bezdomnych zwierząt zlecając zadanie firmie wybranej w przetargu, W grę wchodzą pieniądze: za jednego złapanego i umieszczonego w schronisku psa ,,hycel" dostaje średnio 2-3 tys. zł. Schwytane zwierzaki trafiają do prywatnych schronisk, gdzie są ,,utylizowane".

Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że samo zaostrzenie prawa niewiele zmieni. Trzeba zmienić świadomość ludzką. Trzeba jednak zaznaczyć, że podniesienie odpowiedzialności karnej lub wymuszenie na sądach skutecznej egzekucji już obowiązującego prawa pomogłoby w walce z ,,dobrymi" opiekunami. Chodzi bowiem o setki tysięcy złotych wydawanych z naszych podatków na ochronę zwierząt, co w rzeczywistości okazuje się fikcją. Gdyby jeden z drugim właściciel ,,farmy" bezdomnych psów zakopanych gdzieś pod płotem przy drugiej sprawie dostał dwa lata do odsiadki, być może zastanowiłby się co zrobił. Dziś może być pewien, że śmierć kilkunastu zwierzątprzejdzie mu płazem.

Krzyczki koło Nasielska. Do działającego nielegalnie schroniska przywożone są psy z blisko 30 gmin - tysiąc rocznie. Ich los jest nieznany. Kiedy w czerwcu 2006 r. niezapowiedzianą wizytę w schronisku złożyła grupa obrońców zwierząt, za ogrodzeniem odkryli fragmenty sierści. W dole wykopanym przez koparkę znaleziono dziesiątki zwłok zwierząt. Na Mazowszu 47 gmin płaci za ,,opiekę" nad bezdomnymi psami trzem firmom. Wszystkie prowadzą działalność ,,usług weterynaryjnych". Zarabiają 1,6 mln zł rocznie za
zniknięcie 3 tys. psów. Wszystko firmuje urząd marszałka województwa. A prawo ponoć obowiązuje. Gdyby za takie przestępstwo była groźba kary nie do dwóch tylko ośmiu lat, a w przypadku recydywy jeszcze o połowę więcej, może ktoś by się zastanowił. A tak żyjemy od wydarzenia do wydarzenia, aż np. sporadycznie jakaś telewizja pokaże bezdusznego właściciela stadniny koni, który i tak po programie pozwie autorów programu do sądu, broniąc swojego dobrego imienia. Przecież on robił wszystko dla dobra zwierząt.

Dopuszczamy zabijanie zwierząt hodowlanych: świń, krów, cielaków. Dopuszczamy zabijanie dziczyzny. Są jednak zwierzęta, które żyją w naszym najbliższym otoczeniu. Często uznawane są za członków rodziny. Tymczasem padają ofiarę bestialstwa swoich właścicieli, którzy nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. Ustawa o ochronie zwierząt powinna być zaostrzona, a ci którzy dopuszczają się ,,recydywy" w zabijaniu zwierzaków powinni ponosić karę adekwatną do ich przewiny, a nie uciekać się do zapisu o ,,niskiejszkodliwości społecznej".

O tym jak w Polsce jest respektowane prawo o ochronie zwierząt może świadczyć chociażby sprawa prywatnego schroniska dla psów w Białce koło Iłży, utrzymywanego przez urząd miasta. Była to fabryka produkująca smalec z psów. Ustalono, że uśpiono tam rekordową liczbę psów. Sięgnęła 86 proc.wszystkich przyjętych zwierząt. Wpadli kiedy obrońcy czworonogów zapłacili za psi smalec - uchodzący za panaceum na owrzodzenia - znakowanym banknotem i donieśli o tym organom ścigania. Nie była to jedyna wytwórnia psiego tłuszczu. W ciągu ubiegłego roku krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami skierowało do prokuratury 30 zawiadomień o przestępstwie, gdzie psy trzymane są w niedopuszczalnych warunkach.
 
Nie lepiej żyje się kotom. W czerwcu przy rondzie Santockim w Gorzowie znaleziono 4 miesięczną kotkę z obciętymi łapkami. Wykrwawiała się w męczarniach. W Płotach w zchodniopomorskiem dwóch mężczyzn ucięło kotu głowę nożycami do metalu. W Zabrzu mężczyzna zabił kota uderzając jego głową o drzewo. W Elblągu inny człowiek karmił ciałami kotów swoje psy. W Kielcach ,,utylizowano" koty, by nie chodziły po klatkach schodowych. Przykłady można mnożyć.

(Aktivlife)

Copyright © Aktivlife.eu - PRESS NEWS 2010. Wszystkie zawarte na stronie materiały chronione są prawami autorskimi.
Kopiowanie bądź rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody redakcji jest zabronione.