PRZESTARZAŁE STRUKTURY

Rozmowa z funkcjonariuszem Służb Specjalnych, którego danych personalnych, ze zrozumiałych względów nie możemy ujawnić.

- Czy w dzisiejszych czasach przemocy, coraz łatwiejszego dostępu do
broni społeczeństwo może spać spokojnie i czuć się bezpiecznie?


- Niestety nie.

- Mówi to pan tak spokojnie.

- W tym temacie emocje nie są wskazane.

- Mogę prosić jaśniej… Przecież statystyki podawane przez policję świadczą o spadku przestępczości.

- Chce pan rozmawiać o statystykach czy o życiu…

- Zamieniam się w słuch.

- Statystyki policyjne, faktycznie mogą napawać optymizmem. Poniekąd
jest to spowodowane otwarciem granic wewnętrznych Unii Europejskiej i
„przeprowadzeniem” się przestępców na nowe tereny.  Lecz należy
myśleć perspektywicznie. Schemat jest prosty. Od czasu do czasu
odnotowujemy spektakularne akcje z udziałem bandytów, mafii. Wtedy
rząd, politycy debatują całymi tygodniami. Dochodzą do słusznego i
chyba jedynego z ich punktu widzenia wniosku, że działania policji
należy wesprzeć finansowo. Zgadzam się, lecz oni w chwili przekazania
odpowiednich środków są przekonani, że problem już rozwiązali.

- Przecież co chwilę mówi się w
mediach o dobrej kondycji choćby policji. Nowe samochody, sprzęt
komputerowy, super-szybkie motory pościgowe. Chyba nie możecie narzekać
na brak funduszy?


- Właśnie o tym mówię. Pana przykład jasno przedstawia sytuację. Gdy
Policja jest dofinansowywana, media to nagłaśniają, i to ma prowadzić
do poprawienia samopoczucia naszego społeczeństwa. Tylko nie mówi się o
wstrzymaniu dofinansowywania. A przecież by odpowiednio szkolić
funkcjonariuszy należy stworzyć i utrzymać ośrodki szkoleniowe,
odpowiednie zaplecze techniczne, mnóstwo amunicji i materiałów
wybuchowych. Posiadanie w dzisiejszych czasach motorów, samochodów,
komputerów to coś tak oczywistego, że nie mówmy o tym. Może mamy się
szczycić faktem, że posiadamy broń do walki z przestępczością?

- Sugeruje pan, że funkcjonariusze nie są odpowiednio przeszkoleni?

- Oczywiście, i nie mam na myśli wyłącznie policjantów, ale mówię
również o funkcjonariuszach innych służb. W każdych służbach mamy
jednostki szkoleniowe, lecz w większości przypadków, powiem nawet, że w
95 procentach, od 20 lat nie zmieniła się kadra kierownicza i
dydaktyczna.

- To chyba świadczy o ich doświadczeniu?

- Nie koniecznie, to są ludzie z 20-letnim stażem bez jakiejkolwiek
praktyki w terenie. Wyłącznie teoretycy. My ich nazywamy – „badaczami
pisma”. W jednym z resortów to wręcz huczy, a sprawa jest poważna gdyż
dotyczy wyższej szkoły, która jest odpowiedzialna za „tworzenie”
wyższej kadry kierowniczej. Jest to ze wszech miar niepokojące i w
niedalekiej przyszłości się zemści na modelach zarządzania
bezpieczeństwem państwa.

- Mogę prosić o konkrety.

- Brakuje finansowania i jakby tego było mało, to jeszcze kadra opiera
się na przestarzałej strukturze i starych doświadczeniach. Przez cały
czas funkcjonuje zdaniem kadry olbrzymi autorytet Hołysta. Lecz to o
czym on mówi i pisze nie ma najmniejszego odzwierciedlenia w
dzisiejszej rzeczywistości. To archaizm. Mimo wszystko, jego metody
szkoleniowe wciąż wpaja się młodym adeptom. Do czego nas to ma
zaprowadzić. Nie odbieram mu zasług, ale jego podręcznik kryminologii
powinien leżeć w antykwariacie, a nie służyć do prac dydaktycznych. W
czasach gdy w naszym kraju działania przestępczości zorganizowanej
krajowej i międzynarodowej osiągały już szczyty młoda kadra nie włada
nawet jednym obcym językiem by móc kontaktować się ze swoimi kolegami z
innych państw.

- Z tego co pan mówi wynika, że bezpieczeństwo nasze zależy wyłącznie od finansów.

- Nie tylko. Obowiązywała kiedyś zasada, że młody funkcjonariusz
zdobywał doświadczenie w obecności starszego kolegi. To było bardzo
efektywne posuniecie. Nie wiedzieć dlaczego zaniechano tego typu
praktyk z powodu braku kadry i funduszy. Czyli ktoś podjął złą decyzje.
Jak pan widzi mnóstwo złych decyzji w różnych resortach sprawia, że nie
mogę powiedzieć społeczeństwu – czujcie się bezpieczni.

- Taki schemat działania służb jest pokazany w głośnym filmie, z Andrzejem Grabowskim w roli głównej.

- Mówi pan o ,,Pitbulu”. Nie oglądałem tego filmu, podejrzewam, że
podobny scenariusz towarzyszy mi na co dzień. To mi wystarczy.

- Wspomniał pan o starzejącej się
kadrze szkoleniowej. Czy analogicznie wygląda sytuacja w pionach
operacyjnych poszczególnych służb?


- Niestety tak, choć może nie w tak szerokim stopniu. W służbach
również źle podchodzi się do szkoleń. Nie ma koncentracji na
specjalizacji. A to powinno być kluczem w systemie szkoleniowym.
Szkolenia trwają miesiącami, funkcjonariusze w tym czasie nie mogą
sprawować swoich funkcji, do których przede wszystkim zostali powołani.
Uczą się na szkoleniach rzeczy, które nie będą im przydatne. Wielka
Brytania pod tym względem jest wzorcem. Posterunkowi mają kilkudniowe
kursy dotyczące ich pracy, a funkcjonariusze operacyjni swoje.

- Policja co jakiś czas informuje
społeczeństwo, że oto poszerzyła swoje szeregi o kolejnych
funkcjonariuszy. Fakt ten sprawia, że my, obywatele zaczynamy czuć się
bezpieczniej.


- To zabieg czysto medialny. Mówiliśmy o tym wcześniej przy okazji
wykrywalności przestępczości. Owszem zgłaszają się do służby nowi
funkcjonariusze, ale są to ludzie, którzy decyzje taką podjęli z
powodów ekonomicznych. Na rynku pracy jest jak jest, a póki co do
policji czy służb zawsze można się zaciągnąć. Tylko czy są to ludzie
odpowiedni, spełniają wymagane warunki, choćby charakterologiczne?
Śmiem wątpić. Więc nie ilość, a jakość świadczy o sile. Nie tylko w tej
dziedzinie.

- Więcej policjantów na tzw. mieście to dla mnie wzrost poczucia bezpieczeństwa.

- Powiem tak, jest kilka modeli rekrutacji.. Osobiście jestem za praca
od podstaw. A wiec praca na komisariacie i tak powoli do góry. Teraz po
krótszym, czy też dłuższym szkoleniu ,,nowy” trafia do pionu
operacyjnego. Nie ma należytego doświadczenia i pożytek z takiego
funkcjonariusza nie jest wielki. Taki funkcjonariusz nawet pełen wiedzy
teoretycznej nie ma przygotowania operacyjnego. Nie zna zachowań w
pewnych sytuacjach, nie mówiąc o sytuacjach bezpośredniego zagrożenia
życia, jego czy też obywateli. Ale faktycznie kolejne nabory poprawiają
w papierach statystyki i jest sposobność odnotować jakie to mamy
szerokie i prężne szeregi kadrowe. Raz jeszcze podkreślę, że w dużej
mierze są to działania medialno-promocyjne naszego środowiska.

- Pamięta pan dzień w którym milicjanci stali się policjantami?

- Oczywiście. Ale za samą zmianą niewiele przyszło nowego. Może jak
zawsze w tego typu sytuacjach powiało nadzieją na świeżość,
nowoczesność. Ale tak się w praktyce nie stało. W jednej ze swoich
wypowiedzi były wysoki funkcjonariusz ABW powiedział, że w ich
strukturach nadal korzysta się ze sprzętu z lat 80-tych. Brakuje
pieniędzy na szkolenia itp. A jest to przecież kluczowa agencja
odpowiadająca za bezpieczeństwo.

- Bardzo dużo jest krytycznych Pana uwag odnośnie funkcjonowania służb i związanego z tym bezpieczeństwa.

- Bezpieczeństwo obywateli to podstawowa gwarancja dla ludzi żyjących w
demokratycznym państwie. Gdyby było wszystko było ,,cacy” to
najprawdopodobniej byśmy nie rozmawiali.

- Może jest pan zbyt wielkim idealistą?

- Idealistą? Z pewnością tak biorąc pod uwagę, że jeśli biorę się za
coś to wykonuję to maksymalnie profesjonalnie. Powiedział pan, że w
systemie służb dostrzegam same negatywne zjawiska. Nie jest tak. Znam
mnóstwo ludzi pracujących w tej branży z nie mniejszym zaangażowaniem
niż ja. I to są bardzo optymistyczne akcenty.

- Daje pan do zrozumienia, że zdolni i pracowici funkcjonariusze są jedynie w środowisku operacyjnym. A kadra kierownicza?

- Nie można w takich sytuacjach generalizować. Ale mam, nie tylko ja
pewne zastrzeżenia. Proszę mi powiedzieć jak to jest, że wciąż kierują
w resortach ci sami ludzie. Od 20 lat. Zmieniają jedynie stanowiska i
miejsca pracy. Odchodzą z pełnionych funkcji, gdyż niejednokrotnie -
delikatnie rzecz ujmując – nie sprawdzili się. Lądują jednak na
podobnym fotelu i powielają swoje błędy sprzed lat.

- Powiedział pan – delikatnie nie sprawdzili się. Ale przynajmniej skompromitowani nie powracają.

- Nie chciałem o tym mówić, ale znam przypadek, że funkcjonariusz ZOMO,
działający zbyt gorliwie podczas strajków w Kopalni Wujek, jest obecnie
wysokim funkcjonariuszem służb. Można przekonać się o tym przeglądając
uważnie zdjęcia z tamtych tragicznych wydarzeń.

Ale tak to już funkcjonuje i jeśli nie dojdzie do kompleksowych
posunięć, zmian resortowych, systemu szkolenia, naboru to dalej
będziemy w nieskończoność rozmawiać w podobnym tonie. Należy odmłodzić
kadrę kierowniczą – we wszystkich resortach. Postawić na ludzi młodych,
ale już operacyjnie, zadaniowo doświadczonych. Zapewniam, że takich nie
brakuje.



Dziękuję za rozmowę



ANDRZEJ NOWAKOWSKI

 


Copyright © Aktivlife.eu - PRESS NEWS 2010. Wszystkie zawarte na stronie materiały chronione są prawami autorskimi.
Kopiowanie bądź rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody redakcji jest zabronione.