KATASTROFA KOSMICZNA SPRZED 65 MILIONÓW LAT

Równo trzydzieści lat temu na łamach prestiżowego miesięcznika „Science" ukazał się sensacyjny artykuł zespołu badaczy pod kierunkiem fizyka-noblisty Luisa Alvareza i jego syna, geologa Waltera Alvareza, przedstawiający spektakularną wizję kolizji Ziemi z planetoidą.

To katastroficzne uderzenie bolidu (impakt) o średnicy rzędu 10 km wydarzyło się około 65 milionów lat temu i miało spowodować apokaliptyczny kataklizm, w wyniku którego doszło do ogólnoświatowego kryzysu ekologicznego na lądach i w morzach i zagłady większości gatunków, w tym panujących na ówczesnych ladach wielkich gadów – dinozaurów.

Punktem wyjścia do tak śmiałego scenariusza dramatu wieńczącego erę mezozoiczną było odkrycie niezwykle wysokiej koncentracji irydu (Ir) w skałach pogranicza kredy i paleogenu (K-Pg) we włoskiej miejscowości Gubbio w Apeninach Umbryjskich (ale też w Danii i Nowej Zelandii). Pierwiastek ten jest wyjątkowo rzadki w skorupie ziemskiej (rzędu kilkudziesięciu części na miliard) ale jest go tysiące razy więcej w meteorytach.
I właśnie owa

anomalia irydowa
zainspirowała środowiska naukowe całego świata do niezwykle ożywionych dyskusji i interdyscyplinarnych badań granicy K-Pg w celu weryfikacji hipotezy impaktu. Rzeczywiście, 10 lat później w skałach tego wieku odkryto wielki krater uderzeniowy o średnicy 180 km na Półwyspie Jukatan, co przekonało większość sceptyków do koncepcji zespołu Alvarezów.

Z perspektywy trzydziestu lat intensywnych poszukiwań dowodów impaktu (szokowo zmienione kwarce i inne minerały, nienormalnie wysokie zawartości platynowców, itd.) w 350 stanowiskach rozrzuconych po całym świecie, podsumowanych niedawno w „Science" (327, 1214-1218) przez międzynarodowy zespół 42 badaczy pod kierunkiem Petera Schulte, jednoznacznie wynika, iż w końcu okresu kredowego doszło na Ziemi do „piekła dantejskiego" na lądach i w morzach w wyniku katastrofy kosmicznej. Nie stoi to wcale w sprzeczności z danymi, iż już wcześniej inne procesy czysto ziemskiej natury, przede wszystkim potężne erupcje wulkaniczne na Półwyspie Dekańskim, mocno nadwyrężyły ówczesną biosferę.

W tym ogólnoświatowym wysiłku uczonych Polska dotychczas nie brała udziału z bardzo prostej przyczyny: w reprezentatywnych wystąpieniach skał pogranicza K-Pg w okolicach Kazimierza nad Wisłą nie znaleziono dowodów impaktu z powodu rozmycia kluczowych osadów w spłycającym się morzu. Były jednak znane przesłanki geologiczne pozwalające sądzić, iż dalej ku wschodowi następstwo osadów jest bardziej kompletne.

Istotnie, w artykule zatwierdzonym do druku w kwartalniku „Acta Palaeontologica Polonica" (www.app.pan.pl/issue.html?issue=forthcoming), zespół badaczy z Instytutu Paleobiologii PAN i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej pod kierunkiem Grzegorza Rackiego, współpracujący ze znanym austriackim geochemikiem Christianem Koeberlem, donosi o odkryciu w Polsce anomalii irydowej. Ów ślad katastrofy kosmicznej znaleziono w niewielkim opuszczonym domku w Lechówce k. Chełma. Eksploatowano tu niegdyś surowiec chemiczny do produkcji prochu strzelniczego (tzw. opokę odwapnioną).

Koncentracje irydu w Lechówce
są co najmniej 400 razy wyższe od średniej zawartości tego pierwiastka w skorupie ziemskiej. Co najmniej – bo tutejsze osady zostały silnie zmienione (odwapnione) przez wody krążące w węglanowym masywie skalnym w trakcie ich późniejszej historii geologicznej. Decydujące znaczenie mógł mieć okres kilku milionów lat na początku ery kenozoicznej (przełom paleocenu i eocenu), gdy na tym obszarze panował wilgotny tropikalny klimat. To wówczas zawartości „kosmicznych" pierwiastków mogły być istotnie, ale w zmienny sposób, modyfikowane w wyniku ich wtórnej migracji.

I właśnie tu się kryje kolejna niespodzianka w „polskim Gubbio": iryd, pierwiastek ze szlachetnej grupy metali-platynowców, wykazuje względnie dużą redystrybucję gdyż największa anomalia występuje w skałach kredy, 10 cm poniżej poziomu pierwotnego osadzenia się pyłu poimpaktowego. A zatem w pewnych warunkach iryd mógł przemieszczać się i ponownie koncentrować w poziomach zupełnie niezwiązanych z impaktem i wielkim wymieraniem.

Ten zaskakujący wniosek kłóci się z powszechnym poglądem o stabilności anomalii irydowej w zapisie kopalnym, ale znajduje potwierdzenie w ostatnich doniesieniach o niezwykłej ruchliwości irydu w profilu glebowym wietrzejących odpadów w hiszpańskiej kopalni pirytu koło Sewilli. Poznanie procesów migracji platynowców wymaga szczegółowych badań, ale polski wkład w poznanie tajemnic pozaziemskich przyczyn hekatomby sprzed 65 mln lat prawdopodobnie będzie znacznie większy niż można było się spodziewać.

Na zdjęciu: Luis Alvarez

(MY21)
Fot. wikipedia.org

Copyright © Aktivlife.eu - PRESS NEWS 2010. Wszystkie zawarte na stronie materiały chronione są prawami autorskimi.
Kopiowanie bądź rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody redakcji jest zabronione.