ROCZNICA POWSTANIA WĘGIERSKIEGO

23 października – minęła rocznica początku powstania węgierskiego – ten dzień jest jednym z najważniejszych dni nie tylko dla Węgier, lecz również dla całej Europy. 23 października 1956 roku w Budapeszcie zaczęły się wydarzenia, które chociaż nie doprowadziły – zresztą, w tamtym czasie nie mogły, najprawdopodobniej, doprowadzić – do wprowadzenia demokracji, lecz stały się ogromnie ważnym kamieniem milowym na drodze do tego celu, jaki narody Europy Wschodniej osiągnęły po upływie trzydziestu lat.

Węgrzy, którzy wówczas zaskoczyli Europę swym narodowym zamiłowaniem do wolności, dziś znów ją zaskakują, lecz już na inny sposób. Węgrzy szukają własnej, narodowej drogi wewnątrz Unii Europejskiej...

Fenomen Wiktora Orbana
Sytuacja na Węgrzech jest w takiej mierze nietypowa dla kraju unijnego, że wywołuje to zaniepokojenie zarówno ze strony Europejczyków, jak też Węgrów, preferujących europejski sposób myślenia. Już od pół roku konstytucyjną większością w parlamencie dysponuje partia FIDESZ, jej lider Wiktor Orban objął stanowisko premiera. Teoretycznie oznacza to, że Orban i jego partia potrafią zatwierdzać wszystkie ustawy i wnosić każde poprawki do Konstytucji. Władza FIDESZ nasiliła się jeszcze bardziej po przeprowadzeniu wyborów terenowych. Pod jej kontrolą znalazły się 22 z 23 największych miast kraju i wszystkie bez wyjątku parlamenty regionalne. W całej swej historii Unia Europejska nie znała przykładów takiej koncentracji władzy w ręku jednego lidera narodowego.

Wiktor Orban rozpoczął swoją karierę polityczną przy zmierzchu Węgier socjalistycznych w kółku studentów - dysydentów. Z tego właśnie kółka powstała partia FIDESZ, która nazywana była wówczas „partią młodych demokratów”. Wówczas charyzmatyczny przecież Orban zyskał pierwszy rozgłos. W 1989 roku wygłosił on przemówienie w trakcie ceremonii ponownego pogrzebu straconego przywódcy Węgier z czasów rewolucji 1956 roku Imre Nadia. Orban wystąpił dobrze i został zauważony.

Dzisiejszy Orban – polityk bardzo różni się od siebie samego sprzed 20 laty. Były „młody demokrata” przekształcił się w krytyka liberalizmu zachodniego, w zwolennika wartości narodowych, konserwatora o cechach autorytatywnych. Tak więc, po 20 latach rozwoju demokratycznego Węgrzy przekazali całą pełnię władzy na ręce lidera, który nie tylko nie zamierza rozwijać demokracji dalej, lecz wręcz odwrotnie - pragnie zrewidowania niektórych jej instytucji. Biorąc pod uwagę zakres władzy, jaką uzyskuje nowy premier, a także niektóre cechy jego stylu politycznego, jedna słowacka gazeta zauważyła zjadliwie: „Węgry przekształcają się w Orbanię”. Zresztą, Słowacy nie mają specjalnych powodów do sympatii wobec Orbana.

Przyczyny tego, że węgierska huśtawka wyniosła na górę właśnie Wiktora Orbana, kryją się nie tylko w nim samym. Jego 70 procent stanowi także wynik protestu Węgrów, rozczarowanych rządami socjalistów, którzy nie rozstrzygnęli żadnych problemów nurtujących kraj – ani gospodarczych, ani socjalnych. Jednakże Węgrzy są rozczarowani nie tylko z powodu samej tylko socjaldemokracji, lecz również liberalizmu w wersji zachodniej. Przedstawiciele tego kierunku w ogóle są aktualnej nie obecni w składzie parlamentu krajowego. Natomiast trzecią co do liczebności frakcją dysponuje radykalno-nacjonalistyczna partia „O lepsze Węgry” – czy w skrócie – „lepsi”. Wykorzystują retorykę antycygańską i antysemicką, natomiast utworzona przez nich paramilitarna „Gwardia węgierska” stosuje mundury i symbole faszystów węgierskich z czasów drugiej wojny światowej.(…)

Dzisiejszą konsekwencją Trianonu jest to, że miliony Węgrów, przedstawicieli byłego narodu cesarskiego, mieszkają w Słowacji, Rumunii, Serbii, na Ukrainie. Ten problem w ciągu dziesięcioleci, w okresie istnieją w Europie bloku wschodniego, w Budapeszcie i stolicach sąsiednich krajów socjalistycznych raczej pomijano milczeniem. Jednakże również obecnie jest niejasne, co można z tym problemem zrobić. Podejmowane przez Budapeszt próby nawiązania szczególnych stosunków z rodakami za granicą – na przykład, chodziło o uzyskanie przez nich specjalnego dokumentu – „legitymacji Węgra”, zapewniającej szersze prawa, niż dla innych obcokrajowców, - powodowały zdenerwowanie ze strony sąsiadów oraz Unii Europejskiej. Tym nie mniej gotowość partii FIDESZ do omawiania tego „niedogodnego” problemu i podejmowania pracy przy jego rozstrzyganiu zapewniła jej dodatkowe głosy wyborców.

Problem ten istniał w całym okresie powojennym, lecz był częściowo pomijany milczeniem. Jednakże nie uda się go w ten sposób pozbyć. Można zwracać uwagę na istnienie tego problemu, można milczeć o nim i nie słyszeć o tym, że on istnieje. Wobec tego na tym skrzydle polityki węgierskiej partie zawsze będą odnosiły sukcesy.

Trzy góry i herb w herbie
Jeszcze jako polityk opozycyjny, Orban, spotykając się z Węgrami, mieszkającymi w Słowacji, obiecał im, że Budapeszt zajmie się „planowaniem ich przyszłości”. Władze Słowacji szczególnie oburzył wówczas ten fakt, że w swym przemówieniu Orban nazwał ten kraj „Felwidek”. W Bratysławie ten wyraz nie jest lubiany – w ten sposób Węgrzy nazywali Słowację, gdy należała ona do składu Węgier. W ogóle, aby uświadomić sobie całą głębię kwestii węgiersko-słowackiej, wystarczy wziąć pod uwagę chociażby taki oto fakt: w godle państwowym Słowacji symbolicznie figurują trzy góry (sygnalizują one tereny, historycznie zamieszkałe przez Słowaków) – Tatrę, Fatrę i Matrę. Otóż, ta ostania góra obecnie znajduje się na terytorium Węgier. Natomiast część godła państwowego Węgier stanowi – całe godło Słowacji razem z tymi trzema górami. Gdyż cała Słowacja, nazywana wówczas „Felwidek”, należała niegdyś do królestwa węgierskiego.

Przejmując ster władzy, Orban zapewnił zatwierdzenie ustawy w sprawie podwójnego obywatelstwa, co pozwala Węgrom z sąsiednich krajów na otrzymywanie węgierskiego dowodu osobistego. Pierwszy, utylitarny aspekt ustawy polega na tym, że pomaga to tym Węgrom zagranicznym, którzy mieszkają i pracują na Węgrzech. Innym aspektem jest to, że ustawa toruje drogę do kształtowania węgierskiej nacji politycznej, która według niektórych, zawyżonych, prawdopodobnie, danych, może wynosić blisko 15 milionów osób – 10 mln na samych Węgrzech i jeszcze 5 mln za granicą.

Ustawa proklamuje cel polegający na trosce o rodaków. Jednakże realny wynik może okazać się całkiem inny, - zakłada profesor Uniwersytetu we Frankfurcie, dawniej deputowany do parlamentu węgierskiego Tamas Bauer:

- ,,Dla mniejszości węgierskiej w sąsiednich krajach jest to szkodliwe, powoduje bowiem powstawanie sztucznych konfliktów między mniejszością węgierską a większością ludności w tych krajach. Znaczy to, że pod żadnych względem nie jest to pozytywne. Węgry usiłują przejąć pod swoją suwerenność część ludności sąsiednich krajów. Państwo cywilizowane nie może robić czegoś takiego” – powiedział Tamas Bauer.

Zgodnie z oczekiwaniami, w Słowacji ta ustawa wywołała wielkie niezadowolenie. Czynniki w Bratysławie nawet hipotetycznie nie chcą rozpatrywać możliwości tego, że blisko 10 procent obywateli Słowacji zostanie także obywatelami Węgier.

Wyłączenie „opcji” demokratycznych
Nowa ustawa w sprawie środków masowego przekazu koliduje z demokracją, z zasadą wolności prasy i normami obowiązującymi w Europie. Taką ocenę inicjatyw rządu przedstawił wice-przewodniczący opozycyjnej Węgierskiej Partii Socjalistycznej Laszlo Kovacs.

Stwierdził on mianowicie, że nieodzownym warunkiem nieuprzedzonego informowania jest niezależność społecznych mass mediów od rządu, partii i parlamentu. Jednakże zgodnie z nowym ustawodawstwem, przewaga kół rządowych staje się jednoznaczna, organizacje społeczne są odsuwane od podejmowania decyzji, praktyka obejmowania stanowisk kierowniczych na podstawie konkursowej staje się nieaktualna.

Rządząca na Węgrzech partia FIDESZ na wniosek premiera Wiktora Orbana zatwierdziła szereg aktów, regulujących działalność środków masowego przekazu. Państwowe sieci telewizyjne, rozgłośnie radiowe i agencje informacyjne przeszły w kompetencje specjalnej rady społecznej. Jej szefa mianuje sam premier, a pozostałych członków – parlament, w którym partia Orbana dysponuje przecież konstytucyjną większością.

 Pod względem wolności słowa nowe normy odsuwają Węgry wstecz o 20 lat, - uważa dziennikarz gazety „Nepszabadsag” Gergely Nyilas.

- ,,Problem polega właśnie na tym, że w tej ustawie tkwi możliwość nasilenia kontroli nad państwowymi środkami masowego przekazu. Jest to państwowe radio, państwowa telewizja i Węgierska Agencja Wiadomości. Redaktorzy naczelni są wybierani przez kuratoria, czyli organy, które ponoszą odpowiedzialność za te środki masowego przekazu, i pod tym względem także zapewniona jest większość rządu. W składzie tych rad obserwacyjnych dawniej obowiązywała zasada parytetu. Właśnie w tym celu – gdyż ustawy te powstały jeszcze w 1990 roku, - aby nie mogła powrócić niekontrolowana władza jednej partii. Obecnie jednak, dzięki zmianom wprowadzonym do ustawy, praktycznie wróciliśmy do tego, czego pozbyliśmy się w 1990 roku" – powiedział  Gergely Nyilas.

Społeczne organy do spraw kontroli nad państwowymi środkami masowego przekazu istniały na Węgrzech również dawniej, - precyzuje profesor Tamas Bauer. Nowość, wprowadzona przy Orbanie, zmienia zasadę kształtowania takich organów.

Bauer: Zamiast istniejącego dawniej systemu kontroli nad środkami masowego przekazu, niezależnego od rządu, od parlamentu i od partii politycznych, teraz powstają nowe organy, podporządkowane rządzącej partii FIDESZ. Jest to zasada. Czyli nowy organ, który powstaje nie na gruncie kompromisu między różnymi siłami politycznymi, lecz wskutek woli jednej partii, będzie miał o wiele szersze prawa w zakresie kontroli. Na razie niewiadomo, jak będzie wykorzystywać te uprawnienia.

Ewentualnie, dążenie Orbana do nasilenia kontroli nad środkami masowego przekazu wynika z tego, że mass media na dzisiejszych Węgrzech – to niemal ostatnia instytucja demokratyczna, jeszcze nie podporządkowana kontroli premiera i jego partii. Takie założenie wyraża dyrektor Instytutu Problemów Globalizacji Borys Kargalicki.

Prawica, która przejęła władzę na Węgrzech, stara się obecnie maksymalnie ugruntować swój sukces wprowadzając zmiany do reżimu pracy węgierskich środków masowego przekazu.  Będą one teraz kontrolowane przez radę, specjalnie powołaną do tego celu. Stanowi to dowód tego, że rząd czuje się nie bardzo pewnie i boi się krytyki ze strony prasy. Władze węgierskie mają dość powodów do niepokoju, wobec tego usiłują zabezpieczyć się, nasilając kontrolę nad środkami masowego przekazu.

Premier Wiktor Orban, który rozpoczynał swoją karierę jako „młody demokrata”, obecnie, w związku ze zmienionymi okolicznościami, prawdopodobnie, chętnie wyłączyłby niektóre demokratyczne „opcje” na Węgrzech. Po prostu aby nie przeszkadzały mu w podejmowaniu działań mających na celu dobro narodu węgierskiego, w tym sensie, w jakim on to dobro rozumie. Dla osiągnięcia tego celu Orban gotów jest do działania w sposób niedemokratyczny.

- ,,Ciekawą specyfiką niedemokratycznych kroków ze strony rządu węgierskiego jest to, że podejmowane są one w ramach procedur demokratycznych". Na tę okoliczność wskazuje dziennikarz „Nepszabadsag” Gergely Nyilas:

- ,,Trzeba mieć na uwadze, że wszystko, w zasadzie, wygląda na  zgodne z prawem. Istnieje większość parlamentarna. Przeprowadzono wybory, wszyscy zaakceptowali ich wyniki, nie ma żadnych wątpliwości co do wygranej w tych wyborach partii FIDESZ. Teraz wszystko przebiega zgodnie z prawem. Jednakże konsekwencje tego będą takie, że sama istota demokracji i wolności środków masowego przekazu zostanie zagrożona”.

Swoje stanowisko wyraził także Europejski Związek Dziennikarzy. Ustawa, zainicjowana przez partię FIDESZ, „zawraca czas wstecz w tym, co dotyczy wolności prasy na Węgrzech, ogranicza prawo do wyrażania opinii i wolność słowa”. Ustawa „nie zgadza się z europejskimi normami pluralizmu i wielorakości”, i wskazówki zegara są ustawiane na czas, kiedy Węgrzy znajdowały się pod panowaniem komunistycznym i środki masowego przekazu istniały w cieniu kontroli państwowej.

Źródło: polish.ruvr.ru

Copyright © Aktivlife.eu - PRESS NEWS 2010. Wszystkie zawarte na stronie materiały chronione są prawami autorskimi.
Kopiowanie bądź rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody redakcji jest zabronione.