KRADZIEŻ TOŻSAMOŚCI

Kradzież tożsamości, to celowe używanie danych osobowych innej osoby, adresu zameldowania, numeru PESEL, najczęściej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Kradzież tożsamości zwana jest także defraudacją tożsamości, gdyż chodzi o podszywanie się pod czyjeś dane, a nie usunięcie informacji o ofierze. Z badania przeprowadzonego przez TNS OBOP w 2009 r. wynika, że ofiarą kradzieży tożsamości padło 7 proc Polaków. To dwa razy więcej niż w rozwiniętych państwach europejskich. Kradzież tożsamości może powodować wiele problemów.

Bywa, że ofiara płaci za to podwójnie. Nie dość, że ktoś podszywa się pod jej osobę, to na jej konto popełnia przestępstwa, za które później musi płacić ofiara. Banku nie będzie interesowało, że to nie ty wziąłeś kilkudziesięciotysięczny kredyt, tylko ktoś na twoje nazwisko. Komornik będzie ścigał ciebie.

- Tylko postępując świadomie możemy ustrzec się kradzieży tożsamości - mówił w październiku podczas Tygodnia Zapobiegania Kradzieży Tożsamości Michał Serzyski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Ustawa chroniąca najważniejsze informacje o nas samych powstała 11 lat temu i nie była nowelizowana. A wraz z rozwojem nowych technologii i form komunikowania się liczba zagrożeń rośnie. A ofiarą może paść każdy. Poufne dane mogą być wydobywane z Internetu, korespondencji czy w firmach, którym dane powierzamy. Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych za naruszenie przepisów o ich przechowywaniu grozi do 2 lat więzienia. Kodeks Karny nie przewiduje natomiast karania za kradzież tożsamości, a jedynie za podrabianie dokumentów. Do tego, aby takie przestępstwo zaistniało musi być zgłoszone, a często sami nie wiemy, że nasze imię nazwisko, adres czy numer PESEL zostały skradzione. I dlatego potrzebne są takie zmiany w prawie, które powinny to uregulować.

Choć zdaniem odpowiadającego za ochronę danych Generalnego Inspektora w Polsce świadomość ochrony danych jest bardzo wysoka i zdajemy sobie sprawę z przysługujących nam praw, to nie idzie to w parze ze stosowaniem przez Polaków różnego rodzaju zabezpieczeń. Jesteśmy za słabo poinformowani o tematach związany z kradzieżą tożsamości oraz o tym, w jaki sposób nasze dane mogą zostać skradzione. Z ostatniego badania dotyczącego naszej świadomości o ochronie danych wynika, iż tylko 8proc. badanych ma całkowitą pewność i zaufanie o bezpieczeństwa danych osobowych w instytucjach, z którymi ma na co dzień do czynienia. 20 proc. pytanych twierdzi, że firmy te korzystają z tych danych bez odpowiedniego systemu zabezpieczeń. Dlatego - jak przekonuje Serzyski - potrzebne są zmiany w przepisach.

Ustawa o ochronie danych osobowych powstała, kiedy nie było jeszcze takich narzędzi jak podpis elektroniczny, bankowość internetowa, dostęp do hoty-spotów. A w każdej z tych dziedzin czekają na nas pułapki, Dlatego trzeba prawnego uregulowania tych dziedzin i zapisania ich w polskim prawie. Do tego niezbędna jest edukacja i to już wśród najmłodszych. Często bywa bowiem tak, że złodzieje tożsamości wykorzystują naiwność dzieci, aby wykraść informacje o ich rodzicach. Wprawdzie polskie prawo przewiduje możliwość ochrony przed kradzieżą danych, które zapisane są prócz ustawy o ochronie danych w Kodeksie Cywilnym czy prawie administracyjnym, ale wyegzekwowanie jej wiążę się z wielomiesięcznym bieganiem po sądach i ściganiem z tych ustaw złodzieja informacji o nas samych. Dlatego potrzebna jest jednolita regulacja m.in. przez zmianę ustawy o ochronie danych, która kompleksowo regulowałaby wszelkie możliwości przeciwdziałania zagrożeniem, a jeśli do kradzieży danych już by doszło chroniłaby ofiary przestępstw.

Podczas ostatniego Tygodnia Zapobiegania Kradzieży Tożsamości obchodzonego w październiku eksperci wskazywali m.in.: jakie cyfrowe ślady, ułatwiające kradzież tożsamości zostawiamy w sieci; jak zapewnić dzieciom bezpieczne korzystanie z Internetu; jak dane osobowe powinni chronić przedsiębiorcy. Dziś to komputerowa sieć niesie za sobą największe zagrożenie, Internet ma nieograniczoną pamięć i nawet po latach można tam odnaleźć informacje, które nieopatrznie pozostawiliśmy.

Potrzebna jest zatem rola edukacyjna informowania o zagrożeniach, bo samo prawo nie zabezpieczy nas przed kradzieżą tożsamości, Musimy unikać umieszczania dyskredytujących nas wpisów, zdjęć czy informacji pozwalających na identyfikację w sieci. Podawać tylko to co jest niezbędne. Zdarza się, że na takich forach jak Facebook czy nasza-klasa piszemy to, na co czyhają złodzieje. Imiona, nazwiska, adresy, e-maile, itd.

Niezbędne jest więc, natychmiastowe unowocześnienie prawa o ochronie danych oraz akcje edukacyjne o zagrożeniach, jakie niesie za sobą rozwój cywilizacyjny powinny przynajmniej ograniczyć możliwość kradzieży tożsamości, której ofiary mogą cierpieć podwójnie. Nie dość, że zabrano im ,,tożsamość”, to jeszcze muszą płacić za coś, czego nie zrobiły.

Suche fakty. Kompromitująca może okazać się przypadkowo zrobiona fotografia na plaży nad morzem czy uwieczniony występ podczas imprezy integracyjnej firmy, w której pracujesz.  Bywało, że zazdrosny chłopak opublikował w sieci akty zawierające również treści pornograficzne, Zostały pobrane z Internetu przez ok. 50 tys. Użytkowników. W 2006 r. Sąd w Kolonii za podobną sprawę skazał 40-letniego handlowca na wypłatę odszkodowania w wysokości 25 tys. euro. W Polskim prawie takich zapisów jednak nie ma i wszystko musi się toczyć w oparciu o Kodeks Cywilny lub Karny przewidujący naruszenie
dobrego imienia lub zniesławienie.

Inny przykład to internauta z Hestii w Niemczech, który zagubił swojego laptopa. Znalazcą okazał się złodziej danych, który - zanim właściciel komputera zdążył pozmieniać swoje hasła dostępowe zapisane w systemie - wszedł na witryny, w których zalogowany był właściciel komputera. Tu jest pole do popisu dla ,,pisingu". To nowa forma kradzieży danych, która dotarła do Polski. Polega na skanowaniu pasków magnetycznych z kart płatniczych i bankomatowych,które następnie skopiowane na fałszywe karty służą złodziejom do,,czyszczenia" kont bankowych. W 2005 r. nasi zachodni sąsiedzi zarejestrowali 2649 takich kradzieży. W 2007 r. było ich już ponad 4 tys., a szkody finansowe z tej działalności oszacowano na 19,5 miliona euro. W 2009 r. na podstawie skradzionych kodów zrabowano z kont już blisko 40 mln euro.
 
Inny przykład. Kobieta otrzymuje ofertę pracy z zagranicy. Do jej zadań należy jedynie przelewanie wpłat na zagraniczne konto od potencjalnych przyszłych pracowników. Okazało się, że padła ofiarą oszustwa. Jej dane wykorzystano do naciągnięcia ludzi na wpłatę pieniędzy za nigdy nie złożone oferty pracy w zagranicznej firmie.

(Aktivlife)
Fot. .gazetapodatnika.pl

 



 

Copyright © Aktivlife.eu - PRESS NEWS 2010. Wszystkie zawarte na stronie materiały chronione są prawami autorskimi.
Kopiowanie bądź rozpowszechnianie w całości lub fragmentach bez zgody redakcji jest zabronione.